"Za sceną" autorstwa Olivii Cunningan, jest jedną z lepszych książek jakie miałam okazję czytać.
Opowiada ona losy kapeli rockowej Sinners i pięknej Pani doktor, Myrny Evans. Myrna i Brian Sinclair są głównymi postaciami powieści, ich miłość jest głównym wątkiem. Pełna przeciwności para, która mimo tego co zgotował im los, zmierza się ze swoimi słabościami. Ona pani od spraw ludzkiej seksualności, on gitarzysta w zespole. Oboje seksualnie maniacy, na szczęście tylko dla swojego partnera.
Na początku książka niczym nie zaskakuje, akcja rozwija się za szybko, brak niepodzianek, wszystkiego można się było domyślić. Puenta widoczna jest w połowie książki. Dopiero później mamy więcej akcji, więcej momentów, które czynią tę książkę bardziej wyjątkową. Są sytuację, w których można się nieźle uśmiać. Napisana naprawdę gramatycznie, łatwo się czyta. Nie jest tak zaskakująca jak trylogia Greya, ale ma w sobie coś, że nadal się ją czyta. Byłam zadowolona z jej przeczytania. Może nie jest najlepszą książką tego typu, ale naprawdę warta polecenia.
Dziękuję za uwagę,
Pattison.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz